czwartek, 5 września 2013

Zawieszam

Teraz szkoła wcześniej wyjazd na wakacje wszystko obraca się przeciwko pisaniu moich blogów w takim razie zawieszam go. Napewno wrócę nie wiem kiedy ale wrócę. Przysięgam :)

środa, 12 czerwca 2013

Rozdział 3

Ostatni rozdział był strasznie krótki więc tą częścią mam zamiar nadrobić. :-)
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Do Mystic Eden dotarłam około godziny 15. Droga była w sumie przyjemna i zleciała mi szybko. Jak jeździłam tam z rodzicami droga wlekła się niemiłosiernie, jednak teraz skoro sama musiałam  prowadzić mojego cudownego jeep'a minęła jak z bicza strzelił. Umówiłam się z Anne, że zadzwonie do niej jak dojadę do miasta. Miałam czekać na nią w Grillu. Zaparkowałam samochód i udałam się w kierunku baru. Gdy weszłam do  środka wszystkie pary oczu zostały skierowane w moją stronę. Poczułam się trochę zażenowana, jednak gdy usiadłam przy stoliku ( wybrałam taki który znajdował się najbliżej drzwi) przestałam budzić tak wielkie zainteresowanie jak wcześniej. Jedyną osobą która cały czas się na mnie patrzyła, można powiedzieć nie odrywała ode mnie oczu był nieziemsko przystojny chłopak, to znaczy mężczyzna na oko miał jakieś 19-20 lat. Jego jasnoniebieskie oczy, ciemne włosy i zabójczy uśmiech doprowadziły mnie do palpitacji serca. Mimowolnie odwzajemniłam uśmiech. Znając Anne miałam czekać na nią jeszcze jakieś 15 minut. Postanowiłam zamówić coś do picia bo strasznie mnie suszyło  Gdy ruszyłam w stronę barmana po wodę przystojny chłopak poszedł za mną było to dziwne nawet bardzo dziwne. Najpierw się na mnie gapi, potem za mną łazi. Właśnie prosiłam o szklankę napoju kiedy niebieskookii dotarł do lady i wtedy właśnie do Grilla wpadła Joanne. W duszy dziękowałam Anne za to że uratowała mnie przed pierwszą konserwacją z nieznajomym bo znając życie palnełabym jakąś głupotę lecz trochę tego żałowałam. Może dowiedziałabym się jak nazywa się chłopak który wywołał u mnie takie zaciekawienie swoim boskim wyglądem i dziwnym zachowaniem. Nie czekając ani chwili dłużej wzięłam szklankę z wodą i udałam się w kierunku Anne. Przytuliłam ją na powitanie i obie usiadłyśmy przy stoliku. Ciocia jak zwykle wyglądała jakby przed chwilą się obudziła. Uwielbiam ją i jej towarzystwo , ale czasami myślę , że jestem bardziej rozgarnięta niż ona. Anne  ma długie jasnobrązowe włosy, przyjacielski wyraz twarzy i przystępny charakter jednak potrafi pokazać pazur. Joanne skończyła niedawno studia i pracuje jako opiekunka w tutejszym przedszkolu. Praca nie przynosi jej za dużych dochodów ale sprawia olbrzymią radość. 
- I jak minęła ci podróż?- zapytała Anne z troską.
- Jakoś zleciało, myślałam że będzie gorzej ale jeszcze żyje.
- Widzę że nie traciłaś czasu i już coś zamówiłaś. Ładnie to tak na ciocie nie zaczekać. - skarciła mnie Joanne  nie mogąc przestać się śmiać.
- Hahaha bardzo śmieszne- odpowiedziałam z lekką nutą sarkazmu.
- W domu nie ma nic do jedzenia więc polecam coś zamówić. Mark!- powiedziała Anne i zawołała barmana który przed chwilą podawał mi wodę.- Hej Mark poproszę to co zwykle. A ty Lena zdecydowałaś się już na coś?
- A co pan poleca?- zwróciłam się do barmana, który na oko był w moim wieku jednak wolałam zwrócić się do niego oficjalnie.
- Po pierwsze mam imię. Mark po prostu Mark. Ty zapewne jesteś Lena. Anne wspominała, że będzie miała gościa jednak nie myślałem, że aż tak ładnego.- odpowiedział Mark.
Jestem tu niecałą godzinę a już dwóch facetów dało mi znać ,że nie jestem im obojętna. Powoli zaczynam żałować, że tu przyjechałam. Jednak może dzięki temu szybciej się tutaj zaklimatyzuje, a poza tym Mark wygląda na miłego chłopaka. Może nie będzie tak źle. Wracając na ziemię.
- Oj nieprzesadzaj. A więc co polecasz?
- Sałatkę z kurczakiem Anne zawsze ją bierze i jak widzisz zawsze po nią wraca.
- Okej więc poproszę tą sałatkę.
Mark odszedł od stolika by przygotować nasze zamówienie. Mogłam spokojnie wrócić do rozmowy z ciocią.
- Widzę, że jesteś tu stałym bywalcem.
- Dziwisz mi się do wieczora biegam za dzieciakami później nie mam nawet siły zrobić zakupów dlatego idę na łatwizne i stołuję się tutaj.
- Jak coś to ją będę robić zakupy zawsze po szkole. Wystarczy żebyśmy wieczorem uzgodniły co mam kupić ,a ja po szkole wszystko kupię.
- Nie chcę żebyś musiała się za bardzo przejmować domem w końcu to moje zadanie.
- Jutro też idziesz do przedszkola?
- Tak muszę wszystko przygotować przed rozpoczęciem roku.
- Skoro i tak nie mam żadnych planów na jutro pójdę na zakupy.
- Śmieszna jesteś. Ty wogóle wiesz gdzie tu jest jakikolwiek sklep?
- Koniec języka za przewodnika.
- A kiedy masz zamiar iść się zapisać do szkoły?
Gdy Anne zadała to pytanie przy stoliku pojawił się Mark z naszym zamówieniem. Napewno usłyszał ostatnie pytanie Joanne, ponieważ postanowił odpowiedzieć za mnie.
- O słyszę, że rozmawiacie o szkole. Jeśli chcesz Lena mogę iść z tobą do niej pomóc się zapisać. Co powiesz o jutrzejszym dniu akurat mam wtedy wolne. A więc zagdzasz się? Odmowy nie przyjmuje do wiadomości.
- Skoro tak prosisz. Jednak mam warunek oprowadzisz mnie po mieście i pójdziesz że mną na zakupy. Umowa stoi?
- Ależ oczywiście będę po ciebie jutro o 10. Do zobaczenia jutro.
- Do zobaczenia.- odpowiedziałyśmy z ciocią równocześnie.
Mark odszedł od naszego stolika i udał się w stronę zaplecza.
Gdy skończyłyśmy wyśmienite jedzenie, Anne zapłaciła za posiłek i wyszłyśmy z baru.
Dopiero po wyjściu z baru uświadomiłam sobie, że od czasu kiedy wpadła do niego Ann nie zwróciłam uwagi na boskiego niebieskookiego chłopaka. Jednak on nie dał o sobie zapomnieć. Stał przy moim samochodzie z aroganckim uśmiechem.  Anne spojrzała na mnie ze zdziwieniem. Nic jej nie odpowiedziałam tylko wyruszyłam ramionami. Nagle chłopak podszedł do mnie i chwycił za nadgarstek.
- Co cię tutaj sprowadza Katty? Myślałem, że już zapomniałaś o mnie i Stevenie. A tu proszę jaka niespodzianka. Hrabina Pier zaszczyciła Mystic Eden swoją obecnością.-wypalił chłopak.
- Przepraszam ale musiałeś mnie z kimś pomylić. Mam na imię Lena i nie znam ani ciebie ani żadnego Stevena. A teraz przepraszam ale mam zamiar jechać do domu. - rzuciłam i wyrwałam rękę z uścisku niebieskookiego. Anne siedziała już w samochodzie i jak tylko do niej dołączyłam od razu zaczęła wypytywać o to co przed chwilą zaszło między mną a tamtym chłopakiem. W drodze do mojego nowego domu opowiedziałam jej całą historię od początku. Po niecałych 10 minutach stałam już na podjeździe przed domem. Wypakowanie pudeł z mojego samochodu zajęło Anne i mi dużo czasu. Dopiero o godzinie 20 mogliśmy spokojnie usiąść i porozmawiać o dniu jutrzejszym. Potem poszłam do swojego pokoju nie był zbyt uporządkowany ale pojutrze mam zamiar tu posprzątać dzisiaj już nie mam sił  ani ochoty. Postanowiłam wziąć szybki prysznic. Potem opisałam w pamiętniku po krótce mój pierwszy dzień w tym mieście. Przed snem myślałam o zachowaniu chłopaka z baru. O jaką Katty mu chodziło  dlaczego mnie z nią pomylił? Na te pytania chyba w najbliższym czasie odpowiedzi nie otrzymam. W trakcie rozmyślań o niebieskookim przystojniaku , usnęłam.


Tak więc koniec 3 rozdziału piszcie w komentarzach szczerą opinię. Mam nadzieję że się podobało.

środa, 22 maja 2013

Rozdział 2


Od pewnego czasu można było uznać cmentarz za mój drugi dom. Chodziłam tam prawie codziennie. Dzisiaj przyszłam na cmentarz ze względu na mój wyjazd. Ustaliłyśmy z Anne, że będziemy tu przyjeżdżać dwa razy w roku w wakacje i na Święta Bożego Narodzenia. Ten cmentarz nigdy nie kojarzył mi się z ciemnością był on dla mnie miejscem gdzie mogłam się wyciszyć, uspokoić, popłakać nie martwiąc się ,że ktoś to zobaczy.
Rodzice zostawili mi w spadku dom(który sprzedałam) i domek letniskowy nad jeziorem nieopodal Mystic Eden.  Na początku chciałam zostać w Nashville w moim domu jednak ciocia Joanne się nie zgodziła. Wsumie teraz cieszę się, że podjełam taką a nie inną decyzję. Po pogrzebie wygladalam jak wrak człowieka jednak przez to że Anne była ze mną i mi pomogła moje życie po krótce zaczęło wracać do normy. Po jakiś 15 minutach jazdy dotarłam na cmentarz. Jak zwykle gdy podeszłam do grobu rodziców rozpłakałam się. Jestem bardzo wrażliwa, więc często płacze bez powodu nawet z takiej błahostki jak wizyta na cmentarzu. Czasami mam dosyć mojego charakteru, chciałabym się zmienić i stać się osobą twardą czasami nawet bez uczuć aby przestać czuć ciągle tą pustkę spowodowaną brakiem Emily i Edwarda. Minęło 15 minut zanim opuściłam cmentarz. Jak zawsze na grobie rodziców spoczęły 2 śnieżnobiałe róże, które tak uwielbiali za życia. Nie chciałam opuszczać tego miejsca ale niestety musiałam bo miałam do pokonania długą drogę. Tak więc o godzinie 8 wyjeżdżam z Nashville i obieram kierunek na Mystic Eden.

Mam nadzieje że rozdział sie podobał :) Piszcie w komentarzach co o nim sądzicie nie ma tu za wiele akcji ale następny rozdział będzie ciekawszy obiecuję

sobota, 18 maja 2013

Rozdział 1


Dziś jest niedziela czeka mnie ostatnia noc w domu, jeszcze raz sprawdzam czy na pewno wszystko spakowałam. W moim pokoju została tyko podręczna torebka i ubranie na jutrzejszy dzień. Przez długi czas nie mogłam zasnąć. Rozmyślałam o jutrzejszym dniu, boję się, że nikt mnie nie zaakceptuje.  Jednak po chwili biorę się w garść i zasypiam. Następnego dnia o godzinie 6 rano budzi mnie budzik. Czym prędzej wstaję,ubieram się, zabieram torebkę, zjadam coś na szybko. Miałam już wychodzić, gdy nagle ktoś zapukał do drzwi. Okazało się, że to Kim i Kourtney moje najlepsze przyjaciółki.Są naprawdę świetne, uwielbiam je, po śmierci rodziców bardzo mi pomogły. Zawsze potrafią mnie zrozumieć. Najśmieszniejsze jest to, że są siostrami w dodatku bliźniaczkami. Czasami mówią takie same rzeczy w tym samym czasie.To jest wprost obłędne.
-Hej Lena! Jak się czujesz? Nie wyglądasz najlepiej może nie powinnaś jechać do ciotki dzisiaj. Zaczekaj do jutra.-powiedziały obie jednocześnie.
-Hej! Nie mogę obiecałam Anne, że przyjadę dzisiaj. Nie mogę ot tak zmieniać zdania poza tym za chwilę ma tu być agentka nieruchomości.O popatrzcie już jest! Dzień dobry, dziękuję, że przyjechała pani tak wcześnie. Proszę to klucze do domu. Kiedy mogę spodziewać się pieniędzy za dom?-powiedziałam.
-Dom jest naprawdę ładny, a więc powinien sprzedać się dość szybko. Do miesiąca powinnam przelać ci za niego pieniądze.Jakbym znalazła jeszcze jakieś pani rzezy napisze e-maila.-rzekła pani Honest.
-Yhy, dobrze bardzo dziękuje za wszystko naprawdę mi pani pomogła. Do widzenia.
- Do widzenia.-odrzekła agentka i weszła do mojego rodzinnego domu.
-Jadę jeszcze na cmentarz. Jedziecie ze mną?-zapytałam Kim i Kourtney.
-Bardzo byśmy chciały, ale jedziemy dziś do dziadków. Nie damy rady i tak z cudem ubłagałyśmy rodziców żebyśmy mogły cię pożegnać. Prawda Kim?-powiedziała Kourtney.
-Tak,niestety.-odpowiedziała Kim.
-Nic się nie dzieje. Trzymajcie się i pozdrówcie rodziców.Będę za wami tęsknić.
-Ty też masz od nich pozdrowienia. Pamiętaj masz dzwonić przynajmniej raz w tygodniu.Nie wiem jak my bez ciebie wytrzymamy.-znowu powiedziały to samo w tym samym czasie.
- Okej, obiecuję będę dzwonić systematycznie.Jakoś dacie sobie radę. Chyba nie będzie tak źle.-odpowiedziałam.
-Papa.Jedź bezpiecznie.-powiedziały i uścisnęły mnie na pożegnanie.Odwzajemniłam ucisk, wsiadłam do samochodu, zapięłam pasy, pomachałam im i odjechałam.



środa, 15 maja 2013

Prolog

           
Nashville (stan Tennessee) , tu się urodziłam i spędziłam 17 cudownych lat z moimi kochającymi choć przybranymi rodzicami Emily i Edwardem. Moi biologiczni rodzice ("PODOBNO") zginęli w wypadku samochodowym, gdy miałam niecały miesiąc.Poszczęściło mi się jednak i od razu zostałam adoptowana. Jestem jedynaczka choć zawsze chciałam mieć rodzeństwo no ale cóż nie można mieć wszystkiego. Po zakończeniu pierwszego roku nauki w jednym z londyńskich liceów
Emily i Edward stwierdzili, że jestem na tyle dorosła żeby zostać sama w domu przez 2 tygodnie, gdyż ci z powodu swojej 15 rocznicy ślubu wybierają się w odwiedziny do swoich przyjaciół w Forks. Wyjazd okazał się jednak pechowy, gdyż Edward i Emily niewrócili już do mnie. Zginęli  w katastrofie lotniczej w Portland (stan Waszyngton). Teraz została mi tylko ciotka Joanne, siostra Emily. Ciotka mieszka w miasteczku Mystic Eden (stan Wirginia). Byłam tam tylko dwa razy w życiu jako dziecko jeszcze gdy żyli dziadkowie, częściej Anne przyjeżdżała do nas. Dom w którym zamieszkam ciotka odziedziczyła po rodzicach (moich dziadkach), gdy miała tyle lat co ja. Między mną, a Anne (bo tak zawsze ją nazywam) jest niewielka różnica wieku. Jest starsza ode mnie tylko o 7 lat.  Gdy ciotka dowiedziała się o śmierci Emily i Edwarda po paru dniach znalazła się u mnie w domu. Po pogrzebie nie mogłam się pozbierać ale dzięki Anne poczułam się lepiej, pomogła mi poukładać wszystko od nowa. Wyjechała do siebie w pierwszym tygodniu sierpnia w zapakowanym po brzegi w pudła jeep'em. Miałam do niej przyjechać w przed ostatnim tygodniu sierpnia, żeby zdążyć zapisać się do nowej szkoły i przyzwyczaić się do otoczenia. Mam jeszcze dwa tygodnie, żeby spakować resztę rzeczy i przeprowadzić się do Anne. 
----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Mam nadzieje, że prolog się podoba prosze o komentarze <3

Początek


Jest to mój pierwszy blog. Jednak juz wiele przeszedl zostal przeze mnie usuniety w lutym przez brak weny jednak teraz powraca razem z moimi nowymi pomysłami. Wiele zostanie w nim rowniez zmienione , wiec polecam osobom , które czytały pierwsze dwa wpisy o ponowne ich przeczytanie .Mam nadzieje, że spodoba wam się moja twórczość. Do pisania blogu natchnął mnie serial Pamiętniki Wampirów. Posty nie będą pojawiały się regularnie za co z góry przepraszam. Częstotliwość zależy od mojej weny. Jednak obiecuję, że postaram się je dodawać dosyć często,przynajmniej jeden rozdział w tygodniu. Polecam również bloga mojej przyjaciółki http://historiewzieteztvd.blogspot.com/  jest to fan fiction TVD tak jak mój blog. Imiona bohaterów w jej i w moim fan fiction są takie same jednak nie występują takie same osoby i wątki. Proszę o komentarze pod postami, proszę o szczerą krytykę :)