Ostatni rozdział był strasznie krótki więc tą częścią mam zamiar nadrobić. :-)
-------------------------------------------------------------------------------------------------------
Do Mystic Eden dotarłam około godziny 15. Droga była w sumie przyjemna i zleciała mi szybko. Jak jeździłam tam z rodzicami droga wlekła się niemiłosiernie, jednak teraz skoro sama musiałam prowadzić mojego cudownego jeep'a minęła jak z bicza strzelił. Umówiłam się z Anne, że zadzwonie do niej jak dojadę do miasta. Miałam czekać na nią w Grillu. Zaparkowałam samochód i udałam się w kierunku baru. Gdy weszłam do środka wszystkie pary oczu zostały skierowane w moją stronę. Poczułam się trochę zażenowana, jednak gdy usiadłam przy stoliku ( wybrałam taki który znajdował się najbliżej drzwi) przestałam budzić tak wielkie zainteresowanie jak wcześniej. Jedyną osobą która cały czas się na mnie patrzyła, można powiedzieć nie odrywała ode mnie oczu był nieziemsko przystojny chłopak, to znaczy mężczyzna na oko miał jakieś 19-20 lat. Jego jasnoniebieskie oczy, ciemne włosy i zabójczy uśmiech doprowadziły mnie do palpitacji serca. Mimowolnie odwzajemniłam uśmiech. Znając Anne miałam czekać na nią jeszcze jakieś 15 minut. Postanowiłam zamówić coś do picia bo strasznie mnie suszyło Gdy ruszyłam w stronę barmana po wodę przystojny chłopak poszedł za mną było to dziwne nawet bardzo dziwne. Najpierw się na mnie gapi, potem za mną łazi. Właśnie prosiłam o szklankę napoju kiedy niebieskookii dotarł do lady i wtedy właśnie do Grilla wpadła Joanne. W duszy dziękowałam Anne za to że uratowała mnie przed pierwszą konserwacją z nieznajomym bo znając życie palnełabym jakąś głupotę lecz trochę tego żałowałam. Może dowiedziałabym się jak nazywa się chłopak który wywołał u mnie takie zaciekawienie swoim boskim wyglądem i dziwnym zachowaniem. Nie czekając ani chwili dłużej wzięłam szklankę z wodą i udałam się w kierunku Anne. Przytuliłam ją na powitanie i obie usiadłyśmy przy stoliku. Ciocia jak zwykle wyglądała jakby przed chwilą się obudziła. Uwielbiam ją i jej towarzystwo , ale czasami myślę , że jestem bardziej rozgarnięta niż ona. Anne ma długie jasnobrązowe włosy, przyjacielski wyraz twarzy i przystępny charakter jednak potrafi pokazać pazur. Joanne skończyła niedawno studia i pracuje jako opiekunka w tutejszym przedszkolu. Praca nie przynosi jej za dużych dochodów ale sprawia olbrzymią radość.
- I jak minęła ci podróż?- zapytała Anne z troską.
- Jakoś zleciało, myślałam że będzie gorzej ale jeszcze żyje.
- Widzę że nie traciłaś czasu i już coś zamówiłaś. Ładnie to tak na ciocie nie zaczekać. - skarciła mnie Joanne nie mogąc przestać się śmiać.
- Hahaha bardzo śmieszne- odpowiedziałam z lekką nutą sarkazmu.
- W domu nie ma nic do jedzenia więc polecam coś zamówić. Mark!- powiedziała Anne i zawołała barmana który przed chwilą podawał mi wodę.- Hej Mark poproszę to co zwykle. A ty Lena zdecydowałaś się już na coś?
- A co pan poleca?- zwróciłam się do barmana, który na oko był w moim wieku jednak wolałam zwrócić się do niego oficjalnie.
- Po pierwsze mam imię. Mark po prostu Mark. Ty zapewne jesteś Lena. Anne wspominała, że będzie miała gościa jednak nie myślałem, że aż tak ładnego.- odpowiedział Mark.
Jestem tu niecałą godzinę a już dwóch facetów dało mi znać ,że nie jestem im obojętna. Powoli zaczynam żałować, że tu przyjechałam. Jednak może dzięki temu szybciej się tutaj zaklimatyzuje, a poza tym Mark wygląda na miłego chłopaka. Może nie będzie tak źle. Wracając na ziemię.
- Oj nieprzesadzaj. A więc co polecasz?
- Sałatkę z kurczakiem Anne zawsze ją bierze i jak widzisz zawsze po nią wraca.
- Okej więc poproszę tą sałatkę.
Mark odszedł od stolika by przygotować nasze zamówienie. Mogłam spokojnie wrócić do rozmowy z ciocią.
- Widzę, że jesteś tu stałym bywalcem.
- Dziwisz mi się do wieczora biegam za dzieciakami później nie mam nawet siły zrobić zakupów dlatego idę na łatwizne i stołuję się tutaj.
- Jak coś to ją będę robić zakupy zawsze po szkole. Wystarczy żebyśmy wieczorem uzgodniły co mam kupić ,a ja po szkole wszystko kupię.
- Nie chcę żebyś musiała się za bardzo przejmować domem w końcu to moje zadanie.
- Jutro też idziesz do przedszkola?
- Tak muszę wszystko przygotować przed rozpoczęciem roku.
- Skoro i tak nie mam żadnych planów na jutro pójdę na zakupy.
- Śmieszna jesteś. Ty wogóle wiesz gdzie tu jest jakikolwiek sklep?
- Koniec języka za przewodnika.
- A kiedy masz zamiar iść się zapisać do szkoły?
Gdy Anne zadała to pytanie przy stoliku pojawił się Mark z naszym zamówieniem. Napewno usłyszał ostatnie pytanie Joanne, ponieważ postanowił odpowiedzieć za mnie.
- O słyszę, że rozmawiacie o szkole. Jeśli chcesz Lena mogę iść z tobą do niej pomóc się zapisać. Co powiesz o jutrzejszym dniu akurat mam wtedy wolne. A więc zagdzasz się? Odmowy nie przyjmuje do wiadomości.
- Skoro tak prosisz. Jednak mam warunek oprowadzisz mnie po mieście i pójdziesz że mną na zakupy. Umowa stoi?
- Ależ oczywiście będę po ciebie jutro o 10. Do zobaczenia jutro.
- Do zobaczenia.- odpowiedziałyśmy z ciocią równocześnie.
Mark odszedł od naszego stolika i udał się w stronę zaplecza.
Gdy skończyłyśmy wyśmienite jedzenie, Anne zapłaciła za posiłek i wyszłyśmy z baru.
Dopiero po wyjściu z baru uświadomiłam sobie, że od czasu kiedy wpadła do niego Ann nie zwróciłam uwagi na boskiego niebieskookiego chłopaka. Jednak on nie dał o sobie zapomnieć. Stał przy moim samochodzie z aroganckim uśmiechem. Anne spojrzała na mnie ze zdziwieniem. Nic jej nie odpowiedziałam tylko wyruszyłam ramionami. Nagle chłopak podszedł do mnie i chwycił za nadgarstek.
- Co cię tutaj sprowadza Katty? Myślałem, że już zapomniałaś o mnie i Stevenie. A tu proszę jaka niespodzianka. Hrabina Pier zaszczyciła Mystic Eden swoją obecnością.-wypalił chłopak.
- Przepraszam ale musiałeś mnie z kimś pomylić. Mam na imię Lena i nie znam ani ciebie ani żadnego Stevena. A teraz przepraszam ale mam zamiar jechać do domu. - rzuciłam i wyrwałam rękę z uścisku niebieskookiego. Anne siedziała już w samochodzie i jak tylko do niej dołączyłam od razu zaczęła wypytywać o to co przed chwilą zaszło między mną a tamtym chłopakiem. W drodze do mojego nowego domu opowiedziałam jej całą historię od początku. Po niecałych 10 minutach stałam już na podjeździe przed domem. Wypakowanie pudeł z mojego samochodu zajęło Anne i mi dużo czasu. Dopiero o godzinie 20 mogliśmy spokojnie usiąść i porozmawiać o dniu jutrzejszym. Potem poszłam do swojego pokoju nie był zbyt uporządkowany ale pojutrze mam zamiar tu posprzątać dzisiaj już nie mam sił ani ochoty. Postanowiłam wziąć szybki prysznic. Potem opisałam w pamiętniku po krótce mój pierwszy dzień w tym mieście. Przed snem myślałam o zachowaniu chłopaka z baru. O jaką Katty mu chodziło dlaczego mnie z nią pomylił? Na te pytania chyba w najbliższym czasie odpowiedzi nie otrzymam. W trakcie rozmyślań o niebieskookim przystojniaku , usnęłam.
Tak więc koniec 3 rozdziału piszcie w komentarzach szczerą opinię. Mam nadzieję że się podobało.